Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
4 sierpnia Kościół wspomina św. Jana Marię Vianneya, proboszcza z Ars, patrona proboszczów na całym świecie. To obowiązkowe wspomnienie liturgiczne, obchodzone w białych szatach, upamiętnia dzień jego śmierci w 1859 roku.
Urodzony 8 maja 1786 roku w Dardilly pod Lyonem, dorastał w czasach rewolucji francuskiej, gdy życie religijne było tłumione, a Msze św. odprawiano potajemnie, np. w stodołach. Do szkoły poszedł z kilkunastoletnim opóźnieniem, a łacina stanowiła dla niego barierę nie do pokonania – nie zdał egzaminów seminaryjnych. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1815 roku dzięki wyjątkowej decyzji władz kościelnych, które uznały jego pobożność mimo braku formalnych kwalifikacji. Początkowo nie mógł nawet spowiadać.
W 1818 roku został skierowany do Ars – małej wsi liczącej zaledwie ok. 200 mieszkańców, gdzie praktyki religijne niemal zanikły. Zaczął od prostych działań: katechizacji, porządkowania kościoła i wprowadzenia surowego stylu życia. Efekty przyszły po latach – pod koniec jego posługi Ars stało się miejscem pielgrzymek tysięcy ludzi rocznie, co we Francji wymagało nawet uruchomienia specjalnych połączeń.
Głównym zajęciem Vianneya była spowiedź – spowiadał po kilkanaście godzin dziennie, zimą zaczynając już o pierwszej w nocy. Kilkakrotnie próbował uciec do klasztoru, by móc się modlić, ale za każdym razem go odsyłano. Zmarł wyczerpany 4 sierpnia 1859 roku.
W 1905 roku Pius X beatyfikował go, a w 1925 roku Pius XI kanonizował, ogłaszając jednocześnie patronem proboszczów. Benedykt XVI w 150. rocznicę jego śmierci zainaugurował Rok Kapłański. Przypadek Vianneya pokazuje, że skuteczność duszpasterska nie zależy wyłącznie od wykształcenia.
Dziś Ars nie odzyskało dawnej wielkości (liczy ok. 1000 mieszkańców), ale pozostaje ważnym miejscem pielgrzymkowym, odwiedzanym głównie przez księży i kleryków. W bazylice wystawiono jego ciało, a obok zachowano skromnie urządzoną plebanię. Vianney otwarcie mówił też o nocnych „zmaganiach i hałasach”, które przypisywał działaniu szatana, i nadał im własną, lekceważącą nazwę.
„Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.”
Łk 15,7