Dzień Bluesa
16 września 1925 roku w stanie Missisipi urodził się Riley Benjamin King, znany później jako B.B. King. Polscy miłośnicy bluesa uznali, że nie ma lepszej daty na obchody Dnia Bluesa – i tak od 2005 roku święto to obchodzone jest właśnie 16 września.
Inicjatywa ustanowienia Dnia Bluesa wyszła od Polskiego Stowarzyszenia Bluesowego, które chciało stworzyć wspólne święto dla całego środowiska. Święto bywa nazywane zamiennie Polskim, Krajowym albo Światowym Dniem Bluesa, co może wprowadzać w błąd – jego korzenie są polskie, choć patron zdecydowanie amerykański. Obchody przybierają formę koncertów, festiwali, audycji radiowych i spotkań w klubach. W wielu miastach 16 września jest po prostu wieczorem, w którym dominuje muzyka bluesowa.
Wybór B.B. Kinga na patrona święta nie jest przypadkowy. King grał zawodowo przez blisko siedem dekad, zagrał tysiące koncertów i dotarł do publiczności, która o bluesie nie miała pojęcia. Jego słynna gitara nosiła imię Lucille – King nazwał ją tak po tym, jak wyniósł instrument z płonącego klubu, w którym bójka o kobietę o tym imieniu doprowadziła do pożaru. Charakterystyczne dla jego stylu było wibrato uzyskiwane drżeniem dłoni oraz to, że praktycznie nigdy nie grał i nie śpiewał jednocześnie. Gitara odpowiadała głosowi – jakby prowadzili dialog.
Blues narodził się na przełomie XIX i XX wieku na amerykańskim Południu w społecznościach afroamerykańskich, wyrastając z pieśni pracy, spirituals i tradycji opowieści. Ukształtował się wokół prostego schematu dwunastu taktów i charakterystycznej skali bluesowej z obniżonymi dźwiękami, które nadają mu rozpoznawalny, nostalgiczny charakter. Z bluesa wyrosło niemal wszystko, czego dziś słuchamy w muzyce popularnej – rock and roll, rhythm and blues, soul, a pośrednio także rock i hip-hop. To jeden z tych przypadków, gdy gatunek niszowy stał się fundamentem całej reszty. Nazwa „blues” pochodzi od angielskiego wyrażenia oznaczającego przygnębienie, ale bluesa nie należy mylić z muzyką smutną. Często jest przewrotny, ironiczny i dosadny – chodzi raczej o nazwanie kłopotu niż o rozpamiętywanie go.
W Polsce blues ma zaskakująco silną i długą tradycję. Grali go Tadeusz Nalepa z Breakoutem, Dżem z Ryszardem Riedlem, Nocna Zmiana Bluesa, Sławek Wierzcholski z Nocną Zmianą, Irek Dudek, Martyna Jakubowicz. Rozwijały się też festiwale – Rawa Blues Festival w Katowicach należy do największych imprez bluesowych w Europie. Ta popularność nie jest oczywista dla gatunku wyrosłego z zupełnie innej rzeczywistości. Tłumaczy się ją zwykle tym, że blues opowiada o poczuciu niedopasowania i braku wyjścia, a te tematy przekładają się na polskie doświadczenia.
Jak obchodzić 16 września? Posłuchaj płyty w całości, a nie pojedynczych utworów – blues źle znosi tryb losowy. Idź na koncert do małego klubu. Ten gatunek działa najlepiej na kilkadziesiąt osób, nie na stadion. Prześledź drogę jednego utworu: od bluesowego oryginału po rockową przeróbkę. Zwykle jest zaskakująco krótka. Spróbuj sam – dwanaście taktów i trzy akordy to jeden z najprzystępniejszych progów wejścia w muzykę, jakie istnieją.