Dzień Króla Juliana
Gdzie moi goście? – tym pytaniem lemur Julian rozpoczyna każdą imprezę w swoim królestwie, a jego fani obchodzą na jego cześć Dzień Króla Juliana, przypadający 14 listopada. To święto bez oficjalnego ustanowienia, znane głównie z kalendarzy internetowych, ale postać, której jest poświęcone, zna niemal każdy, kto choć raz obejrzał którąkolwiek część „Madagaskaru”.
Kim jest Król Julian i skąd wziął się w polskiej popkulturze
Król Julian XIII, samozwańczy władca lemurów, zadebiutował w 2005 roku w animacji „Madagaskar” wytwórni DreamWorks, a popularność zyskał głównie dzięki serialom spin-off – „Pingwinom z Madagaskaru” i „Wszyscy kochają Króla Juliana”, emitowanym w Polsce z dubbingiem. W wersji oryginalnej postaci głosu użyczył Sacha Baron Cohen, a w spin-offach – Danny Jacobs. Charakterystyczny akcent, umiłowanie imprez i całkowity brak poczucia odpowiedzialności za własne królestwo zrobiły z Juliana jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci animowanych ostatnich dwudziestu lat.
Dlaczego akurat 14 listopada
Tu trzeba być szczerym: nie ma potwierdzonego źródła tej daty. Żadne studio filmowe ani organizacja nie ogłosiły oficjalnie 14 listopada Dniem Króla Juliana – święto krąży po polskich kalendarzach obrazkowych i profilach w mediach społecznościowych, bez wskazanego pomysłodawcy. Nawet w Nonsensopedii, internetowej encyklopedii humoru, żartobliwie zaznaczono, że święto „ustanowił kiedyś tam Król Julian” – co samo w sobie jest komentarzem do braku jakiejkolwiek udokumentowanej genezy.
Lemury nie są bajką – i mają osobny, poważny dzień w roku
Warto odróżnić żartobliwy Dzień Króla Juliana od Światowego Dnia Lemura, obchodzonego co roku w ostatni piątek października przez organizacje zajmujące się ochroną przyrody. Prawdziwe lemury żyją wyłącznie na Madagaskarze, są jednymi z najbardziej zagrożonych wyginięciem grup ssaków na świecie, a w Polsce spotkać je można jedynie w ogrodach zoologicznych. Julian jest więc postacią fikcyjną wyrosłą z bardzo realnego i poważnego problemu ochrony gatunków.
Jak obchodzić Dzień Króla Juliana
- Seans „Madagaskaru” lub odcinka „Wszyscy kochają Króla Juliana”
- Wizyta w zoo przy wybiegu dla lemurów, jeśli dana placówka je hoduje
- Mała, domowa impreza „na cześć króla” – bez większego pretekstu niż dobra zabawa
To święto nie udaje, że jest czymś więcej niż jest: hołdem dla ekranowego trickstera, który każe się sobie usługiwać i nazywa to najważniejszym dniem w roku. W odcinku serialu, od którego święto najprawdopodobniej wzięło nazwę, sam Julian ogłasza zwierzętom z zoo dwudziestoczterogodzinne odliczanie do „największego święta w roku” – a gdy w końcu nadchodzi, okazuje się polegać wyłącznie na usługiwaniu władcy. Ta autoironia jest zresztą kluczem do całej postaci: Julian nigdy nie udaje, że jest kimś więcej niż uroczym samozwańczym tyranem, i właśnie dlatego widzowie mu wybaczają.